niedziela, 10 lutego 2013

:)

 Weekend mogę zaliczyć do udanych :) W sobotę spotkałam się z Magdą, pokazała mi gdzie można kupić bardzo pyszną czekoladę. Bardzo, bardzo pyszną. Tak pyszną, że dziś po zakupach poszłam sama na tę czekoladę z zamiarem kupna średniej ale jakoś tak samo mi się powiedziało, że chcę dużą :)Dzięki Magda :)
pychotka
Postanowiłam, że dziś w końcu zrobię zdjęcia jak będę szła do miasta. Pamiętam, że jak pierwszy raz szłam to byłam pod dużym wrażeniem widoków jakie zastałam. Z czasem wszystko wydawało mi się już takie normalne, nie takie super jak na początku, chyba już się przyzwyczaiłam do tego za bardzo :). Wiadomo, że zdjęcia nie oddadzą tego co się widzi (przynajmniej moje :) ) ale wrzucę tutaj kilka.

kierunek Cork

wjazd na farmę :)

To zdjęcie bardzo mi się podoba, zrobię nowe w tym samym miejscu za jakiś miesiąc. Już dziś widziałam jak coś tam kwitło więc spodziewam się, że za jakiś czas będzie kolorowo :)




Zawsze jak przechodziłam koło tego pubu myślałam "muszę zrobić zdjęcie" więc w końcu zrobiłam. Nie wiem czemu ale bardzo mi się ten pub podoba, podobają mi się te czarne okiennice, zegar, który wisi na górze... tak po prostu :)
Heineken! To już przy centrum.
Widok na centrum Corku

Jest chociaż na co popatrzeć jak tak idę przez te 1,5 godziny...


W ogóle to znalazłam dziś aż 28 centów! Ale co jest zabawne to to, że nie wszystkie centy w jednym miejscu...na początku znalazłam 5, potem tak mniej więcej w środku drogi 20 a w centrum trzy 1-centówki :)

:)

I jeszcze jedna niespodzianka! Wróciłam po kąpieli do mojego pokoju i widzę, że coś nie tak...z szafą...otwarta coś za bardzo...i co ja paCZę? Tak! Pan Kot siedział sobie wygodnie w mojej szafie o odpoczywał :)

kochany jest :)





















2 komentarze: